Worthles Sacrifice – reviews / recenzje

Worthless Sacrifice 2012

  1. Metalside.pl (02/2013, Polish) – link
  2. Metalrulez.pl (01/2013, Polish)- link
  3. metalreviews.com (12/2012, English) – link
  4. Lupus Unleashed 5/5 (10/2012, Polish)  – link
  5. Audio.com.pl, – 3/5 (10/2012, Polish) – link
  6. The Eye of Everystorm 2012 – 8/10 (09/2012, Polish) – link
  7. Two Guys Metal Reviews (11/2012, English) – link

Metalside.pl (02/2013, Polish)link to the website

Cztery kompozycje wypełniające demo „Worthless Sacrifice” to wybuchowa mieszanka death metalu z thrash metalem… albo i thrash metalu z death metalem. Nie sposób tego jednoznacznie określić, ale szczerze mówiąc jakie to ma znaczenie? Muzyka serwowana przez Unsaint to kawał solidnego mięcha, obowiązkowo soczystego i krwistego. Świetnie połączono agresję i moc death metalu z techniką thrash metalową. Dodatkowo spore wrażenie robią smaczki i dodatki nieraz sprytnie schowane gdzieś pod spodem. Sporo w tych kawałkach się dzieje i słychać, iż muzycy mają sporą wyobraźnie muzyczną. Zaskakujące zwolnienia, czy niespodziewane zmiany tempa spotykamy w zasadzie w każdym numerze.

Otwierający demo utwór „Poisonous Ground” to dosyć walcowaty i dosyć rytmiczny (perkusja!) kawałek z kapitalnym zwolnieniem pod koniec. Robi się tam niezwykle klimatycznie, prawie doomowo, lekko sabbathowsko. Numer dwa to oparty na pędzącym riffie „Hedonistic Urge To Kill”. W zasadzie od początku do końca szybka jazda bez chwili wytchnienia. Kapitalnie w tym numerze chodzą wiosła. „Suicidal” to dla odmiany spokojniejszy numer. Zaczyna się dosyć majestatycznie i ospale. Z czasem nabiera rozpędu i pod koniec mamy już solidną jazdę i niezły łomot. Spore wrażenie robi fragment solówkowo-instrumentalny. Zamykający demo kawałek „Hail The Dead” to ponownie chwila spokojniejszego grania. Oczywiście bardziej chodzi mi o tempo, bo mocy tutaj nie brakuje. Znowu mamy lekkie walcowanie, jakieś doomowe zagrywki i sporo ciężaru.

Jak widać na załączonym obrazku Unsaint prezentuje dosyć urozmaiconą muzykę. Co prawda skłamałbym gdybym napisał, że jest to bardzo oryginalne granie. Na szczęście chłopakom pomysłów nie brakuje i całość brzmi bardzo obiecująco. Dodatkowym atutem na pewno są spore umiejętności poszczególnych muzyków, bo tutaj nie ma się do czego doczepić. W notce dołączonej do demówki napisali, że mają więcej gotowych numerów, więc wypada tylko czekać na dużą płytę. Ja czekam i chętnie posłucham więcej muzyki od Unsaint.

Gumbyy

Metalrulez.pl  (01/2013, Polish) – link to website

Okładka tego dema przyciąga wzrok momentalnie, ale też trochę zaciemnia faktyczny obraz płyty. No dobra, powiem jak na spowiedzi: nie podoba mi się. Wolałbym raczej coś w starym, metalowym stylu. Płyta więc po takim wstępie wylądowała w odtwarzaczu bez jakichkolwiek nadziei na dobre granie, a tu niespodziewanka!
Unsaint sugeruje na początku fascynacje takimi kapelami, jak Sodom, Slayer czy też Pantera. Może to i słychać w muzyce tego zespołu, ale żeby to były jakieś nachalne skojarzenia to nie bardzo. Nie sugerujcie się więc tym przed włożeniem dema do odtwarzacza, czy gdzie tam sobie płyty wkładacie…. Unsaint w pierwszej kolejności stawia na znakomity ciężki groove, a to przecież nie jest rzecz specjalnie mocno obecna w twórczości Slayer, czy przede wszystkim Sodom. Mniejsza jednak o te porównania. Materiał wypełniający „Worthless Sacrifice” prezentuje stołeczny zespół z bardzo dobrej strony. Obok znakomity ciężkich gitar, które oprócz gniotących riffów dodają znakomite, melodyjne solówki, swoje wielkie pięć minut w muzyce zespołu ma choćby bas. Dobrze słyszalny, należycie wyeksponowany przywodzi na myśl starą szkołę metalu. Do dawnych czasów jawnie nawiązuje też wokal, który wcale niekoniecznie kojarzy się z manierą Petera z Vader, co sugerowało już kilku ludzi, którzy mają za sobą kontakt z muzyką Unsaint. No ja jakoś nie słyszę tych podobieństw. Jedyny minus przy pracy instrumentów należy się perkusji. Trochę za bardzo monotonnie i niestety w procesie miksowania płyty nie została ona należycie wyeksponowana. Nie ma tego pierdolnięcia, które w metalu po prostu być musi. Tyle o pracy instrumentów, bo czas przejść do samych kawałków w liczbie czterech. Całość otwiera „Poisonous Ground”. Moc jest w tym utworze! Wszystko zapiernicza aż miło. Na początek uderzenie basu i garów i już jest pięknie. Potem wcale nie dzieje się mniej, a że Unsaint ma pomysły jak rozwijać swoje kawałki, to jest bardzo ciekawie. Drugi w zestawie jest „Hedonistic Urge To Kill”. Ruszamy jak Sodom za najlepszych latek. Ślicznie wprost, dyńka sama chodzi. Wokal z kolei kieruje ten kawałek na Florydę. Znów spora porcja melodyki w riffach, co wydaje się być znakiem charakterystycznym dla Unsaint. Dalej mamy „Suicidal”. Zaczyna się zdecydowanie spokojnie i mrocznie. To kawałek utrzymany w średnim tempie, idealnie nadający się do rytmicznego machania włosami na koncertach. Znów pojawia się zajebiste solo, co udowadnia tylko, że oto mamy do czynienia z nieprzeciętnym zespołem. Całość kończy „Hail The Dead”. Zdrowo kopiąca kompozycja podszyta niesamowitym klimatem. Gdzieś w okolicach 2:20 pojawia się fragment, który przynajmniej mi przywodzi na myśl lodowate fiordy Norwegii. Dalekie to skojarzenie, ale jednak natrętnie powraca.
„Worthless Sacrifice” to tylko 17 minut. Wystarczy to jednak, abyście na własnej skórze odczuli siłę muzyki Unsaint. Liczę tylko, że zespół nie przepadnie gdzieś, tylko wyda jeszcze coś, a najlepiej jakby to była duża płyta wypuszczona przez jakąś wytwórnię. Tego ze swojej strony życzę i dziękuję za porządny kawał metalowego grania. Koniec pisania, płyta leci do odtwarzacza po raz kolejny, hehe….

Ocena: 8/10

Paweł Denys.


Metalreviews.com  (12/2012, English) – link to website

Unsaint are a Polish Death/Thrash outfit formed in 2008 that I’m told have built up a fair amount of good will on the touring circuit, and on the strength of Worthless Sacrifice, it’s not hard to see why. This is a very professional sounding four track EP that represents the band’s first foray into the world of studio releases. Stylistically, these guys aren’t breaking any new ground for the genre but one gathers they aren’t really trying to. They make the approach work for them by executing the songs with a certain degree of panache. The old-fashioned song writing is bolstered by a very nice, full-bodied modern production with an enormous low-end that really gives their sound some kick.

Although the band describe themselves as Thrash, in my opinion the style of the EP definitely leans a little closer to Death Metal, but not really in the modern brutal sense. Rather, it feels very much an old-school Death Metal attack, not too far removed from the early Swedish school, calling to mind the likes of Dismember or even mid-period Entombed. Let me just make it clear that those are definitely some positive associations for me to make, as I love those bands. With the quality of the production taken into account, they have a really solid sound to build a style on, if not wholly original.

The songs themselves are generally straight-forward, but there’s just enough variety in the playing and structure to maintain interest, at least for the short duration of this particular release. Poisonous Ground kicks the disc into gear with a thumping drum and bass sound, before a mid-paced riff kicks in and we are introduced to the downright excellent vocals of Łukasz Sawka. His growl is powerful and abrasive but entirely intelligible and it provides a solid cornerstone to construct the songs around. The band efficiently wrings every ounce of groove from the riffs here, which is something they continue to do throughout the EP. The song eventually builds to a nice crescendo, the drums begin to blast and with Sawka rhythmically repeating the phrase “motherfuckers gonna burn”, it becomes some proper head banging material.

The above describes the overall sound of the disc pretty well, but Suicidal is definitely an odd track out. It begins with a very Alternative Metal sort of sound, almost grungy even, with some spoken word lyrics and a creepy atmosphere. Then a Groove Metal style riff kicks in, and I thought the track was going to be a skipper. Much to Unsaint’s credit, however, the song suddenly and surprisingly develops into a solid piece of Thrash with one of the best riffs on the EP. In the end I grew to like it, I suppose it’s nice that they’re capable of thinking outside the box a little too. While these four songs may not necessarily blow any minds, it’s certainly a very solid introduction that demonstrates this band has got the aptitude and capacity to do good things. It has my curiosity piqued enough that I’ll be watching out for a full-length release, whenever it might surface. There isn’t enough to go on just yet, but there’s plenty of potential here.

Killing Songs : Poisonous Ground, Hedonistic Urge to Kill

Lupus Unleashed 5/5 (10/2012, Polish) – link to website

WNS XIV: Unsaint, Vates

Oba zespoły pochodzą z Polski, oba dopiero debiutują. Oba postawiły na przedsmak w postaci epki. Oba grają ciężko, nowocześnie i świeżo, choć nie odkrywają absolutnie niczego nowego. W kolejnym odcinku „W niewielu słowach” przyjrzę się i przysłucham debiutanckim wydawnictwom warszawskiego Unsaint oraz gliwickiego Vates…
1. Unsaint – Worhtless Sacrifice EP (2012)

Pierwszą rzeczą, która zwraca uwagę to ciekawa okładka, która wpisuje się w wydarzenia z historii ostatnich kilkunastu lat. Oto widzimy protestujących ludzi stojących naprzeciw (zapewne) amerykańskiego żołnierza, a na pierwszym planie przemyka postać, która ubrana w czerwoną, postrzępioną burkę. Spod jej fałd wysuwa się koścista dłoń, która trzyma detonator. Ale to my wciskamy guzik, który zmiata z powierzchni ziemi wszystko dookoła, pozostawiając śmierć i zniszczenie. Bo materiał naprawdę miażdży, nie tylko świetnym brzmieniem, ale także dopracowanymi kompozycjami, w których nawet wyczuwalne smaczki i nawiązania nie drażnią.
Na płytce znalazły się cztery kompozycje, a sam materiał nie trwa nawet dwudziestu minut, jest krótki, ale bardzo zwarty i treściwy, napawa optymizmem i chęcią na dłuższy materiał. A kawałki? To na szybko: bez zbędnych akustycznych otwieraczy dostajemy po uszach w „Poisonous Ground”, który utrzymany w kroczącym tempie zawiera ostry wżerający się w banię riff, potężny bas i utrzymaną w lokomotywowym tonażu i do tego świetny growlowany wokal Sore’a (którego już po nagraniu epki zastąpił Tomek).
„Hedonistic Urge to Kill” również uderza do głowy, wolnym, ale ostrym i ciężkim brzmieniem, w thrashowo-deathowych klimatach. Po nim „Suicidal” zaczynający się niepozornie, a po chwili z lekko progresywnym, doomowym zacięciem zaczyna płynąć od delikatnych tonów po ostrzejsze granie.
Z kolei, „Hail the Dead” muzycznie jest jakby wariacją na temat „Oriona” Metallici, ale nie jest nędzną kopią, kolejny walec, który wgniata w fotel. Ta epka to naprawdę pierwszorzędnie zrealizowane, ciężkie granie, po którym wcale nie słychać, że chłopacy są z Polski. Pozycja, którą naprawdę warto się zainteresować. Byłaby dziesiątka z wykrzyknikiem, ale to epka i dział „w niewielu słowach”, więc oceną jest 5/5 ! Tak trzymać i czekam na równie dobrą, pełnometrażową płytę.
(…)

—-

The Eye of Everystorm 2012 – 8/10 (09/2012, Polish) – link to website

To miłe kiedy grupy same zgłaszają się do zrecenzowania ich dokonań, znaczy to, że moje wypociny nie są aż takie mdłe. Dostałem cynk od grupy UNSAINTi pierwsze co rzuciło mi się w oczy to fajne logo i świetna klimatyczna okładka współgrająca z tytułami kawałków. Cztery songi, płytka pod tytułem „Worthless Sacrifice” i głębokie metalowe brzmienie. No to zaczynamy.

Ciekawie zaczyna się pierwszy song Poisonous Ground moim zdaniem świetny koncertowy otwieracz, przy którym można zacząć machać dynią. Death zmiksowany z thrashem ale bez ciśnienia na bicie prędkości. A do tego ładne zwięzłe solo i growl przypominający mi lekko ten, który wydobywa się z obozu Vader. Na moje ucho lepiej mogłyby brzmieć bębny, mniej sucho ale no wszystko jest kwestią czasu.

Drugi wałek Hedonistic Urge To Kill to równie pomysłowa jazda ze slayerowatą gitarą – dla mnie miodzio. Im dłużej słucham tym bardziej mi się podoba bo muza zagrana z głową na karku i bez zbędnego chaosu kompozycyjnego. Świetny jest wstęp do Suicidal niby lekko orientalny ale z drugiej strony… hmmm coś pod slayerowy Jihad i do tego ten czysty śpiew. W tym kierunku moim zdaniem panowie, w tym kierunku. Histeryczny growl wokalisty plus te egzotyczne wstawki dodają kolorytu, a przyspieszenie, choć nie miażdżące jest stylowe. Na dokładkę heavy solo i wyrazisty bas. Bardzo dobra kompozycja!

Na koniec Hail The Dead, którego napięcie stopniują dźwięki w tle, podniosłe ale nie patetyczne. Grupa pokazuje, że jednak można być oryginalnym w czasach kiedy niby wszystko już zostało zagrane i przemielone. Jak lubicie Vader, Nile, Slayera bierzcie w ciemno. Na odkrywanie dobrych kapel zawsze jest czas. Z tej grupy jeszcze będzie pierwszoligowy wymiatacz. Powiadam Wam! 8/10
——-

Audio.com.pl, – 3/5 (10/2012, Polish) – link to website

Z góry przyznam, że dźwięki, jakimi raczy mnie Unsaint, nie są nawet zbliżone do tego, czego szukam w muzyce, a w death/thrash metalu zwłaszcza. Doceniam jednak odwagę przesłania materiału do recenzji.

Na ich nieszczęście, domyślam się, że w samej stolicy Unsanit nie są jedynymi, którzy grają tego typu dźwięki, a w skali kraju raczej nieuchronnie znikną w zalewie wszechobecnej i wciąż popularnej „śmierci”. W co drugim mieście wszyscy klepią death metal – jedni bardziej melodyjnie, drudzy technicznie, a trzeci przytomnie wychodząc poza wszelkie ramy i młócąc progresywnie. Tych ostatnich jest najmniej, a szkoda, bo takich zespołów trzeba. Czy Unsaint mają swoje miejsce na naszej „scenie”?

To zależy. Bo instrumentalnie nie ma się do czego przyczepić – jest poprawnie, motorycznie z groove, momentami wściekle i bezkompromisowo, ale zespołów stricte hołdujących temu, co „robiło dobrze” 20 a nawet 30 lat temu słuchają dziś tylko zapaleńcy.

Nie twierdzę, że dwudziestolatkowie nie sięgną po ten materiał, bo”Worthless Sacrifice” z pewnością spodoba się fanom wiernym fanom lekko zmulonego brzmienia z Florydy, jak i tym, którzy od czasu do czasu powracają do latynoskiej młócki z Ameryki Południowej. Szkoda tylko, że z inspiracji, które ponoć sięgają aż po współczesne twory jak Lamb of God, najmniej tutaj… owej nowoczesności. Ale paradoksalnie, Unsaint z góry ma być retro w swej formie, więc wybaczam.

Doceniam wkład, wysiłek a przede wszystkim wierne odwzorowanie ducha tamtych lat (nawet wokalnie!), ale do „Worthless Sacrifice” świadomie wracać nie będę. Za to zapaleńcy i fani krajowego undergroundu jak najbardziej.

Grzegorz „Chain” Pindor

——-

Two Guys Metal Reviews (11/2012, English) – link to website

Unsaint is a very traditional thrash-death band from Poland ready to bust skulls with their sick new release, Worthless Sacrifice. Their music is very much in line with the stylings of thrash-death legends like Carcass and Morbid Angel. This is something that you can headbang to and that can really get a pit going. There are riffs aplenty here and they will never leave you in want. Instead Unsaints chronically heavy sound will met your brain and force you to mosh. I would like to just point out that while overall their sound is pretty classic they are not afraid to incorporate a few more modern elements into their sound. Overall though this is a heavy band that was made for moshing to. Their music is great and features a ton of great ideas that keep you listening. So go check out Unsaint and feel death metals evil past coming back to life!
Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s